Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2015

139. Nadal suwam meble ;) zmiany kuchenne ... cz. I

To już z dwa miesiące jak odmieniam mieszkanie i ciągle mam bałagan, czasami nawet myślę, że większy niż był ;) Już wydaje mi się, że do końca nie tak daleko, ale jest szansa, że może się tylko wydaje ;) Planowałam więcej, ale pojawiły się przy okazji zmian niespodziewane wydatki, które planowane nie były i plany musiały ulec zmianie, ale co się odwlecze to nie uciecze jak to mówią ;) 
Dziś mały kącik w kuchni, który zmienił swe oblicze i bardzo cieszy moje oko :)

 Tak było:



A tak jest teraz:





Stół jest składany przez co mogę zaoszczędzić miejsce. Na okno nie zwracajcie uwagi, żaluzje na dniach mają zniknąć, pojawi się też firanka, bo stara nie pasuje, a na nową nie mam pomysłu. Półka na ścianie, to moje ukochane dzieło, o którym było TU :) A jak wyglądał wcześniej taboret pokazywałam TU :)

Jest wygodniej i jestem zadowolona z efektu. Ściągam też do domu wiosnę i z tą wiosną Was zostawiam do następnego razu :))




Do następnego razu :)

wtorek, 28 października 2014

134. Metamorfoza przedpokoju

 Czas ucieka , poranne skrobanie szyb i już tęsknię za wiosną, wena mnie opuściła ale wiem, że wróci bo zawsze wraca ;)))

Za to przypomniałam sobie, że nie wrzucałam na bloga zdjęć z mojej metamorfozy przedpokoju. Oczywiście jak to u mnie bywa nie jest jeszcze wykończony tak jak bym chciała, ale kilka rzeczy już wygląda tak jak miały wyglądać :))

Tu kilka zdjęć jak to było wcześniej i pomocnicy bez, których nic byśmy nie zrobili ;)





A tak to wygląda teraz ...
Półki, na których musiałam pomieścić kolekcję lamp naftowych mojego męża ... Transfer nitro



  Ta półeczka była ciemno-zielona
... i wieszak, który już znacie ;)

Oraz szafka na buty z desek i frontów zakupionych w Castoramie, która wcześniej była również ciemno-zielona ... Transfer nitro, robiony na balkonie bo zapach niestety , no cóż tu pisać, każdy kto miał z nim styczność wie o czym piszę ;)

 


 


Zrobiło się jaśniej i prawie mi się już podoba ;)  Jeszcze listwy, jedne drzwiczki do przemalowania, coś na klucze i wiele zbędnych drobiazgów ;) ale stopniowo i będzie wszystko. I jak będzie wszystko to wrzucę całościowe zdjęcie ;))  Zdjęcia niestety nie najlepsze, ale ciemno na przedpokoju, a marny ze mnie fotograf ;)

Pomimo braku weny, powstała kolejna ślimacza zawieszka, która powędrowała w świat dla małej dziewczynki :)


 



I to tyle na dziś bo weny do pisania też brak, taka depresja jesienna mnie dopadła po całości :) 
Ściskam do następnego ... 







czwartek, 9 października 2014

133. Nie mogłam jej zostawić ;)

Zawsze gdy idę do żłobka po moją miniaturową istotę mijam w podwórku kontener na duże, zbędne rzeczy. To tam zdobyłam moją półkę z tego posta, a ostatnio przechodząc zobaczyłam jak zerka na mnie walizka..... stara walizka, na dodatek zniszczona dość mocno, ale pomyślałam, że jak jej nie wezmę to napewno nie dowiem się czy da się z nią coś jeszcze zrobić ;))

Wracałam później z moim małym człowiekiem i tą walizką autobusem wzbudzając zainteresowanie, ale co tam, mam to co mi się podoba i mam też pustkę w głowie jak tą walizkę ratować. Ma pęknięcie z jednej strony i ogólnie nie każdego powala urodą, ale ja uważam, że ma to coś ... coś co lubię ;) 
Planuję oczyścić rdzę, środek wyczyścić i wyłożyć materiałem, nie wiem czy coś z tym pęknięciem da się zrobić, jak narazie myślę, żeby to trochę zmoczyć, a później podkleić od spodu, ale pewności nie mam ...
Jeśli macie jakieś doświadczenie w tej materii to chętnie przyjmę rady :)

A to bohaterka posta:










Zmykam, bo tak na chwilkę wpadłam ;)
do następnego ...

poniedziałek, 22 września 2014

132. Ale deska ... ale naturalna :)

Po wczorajszym meczu emocje jeszcze nie opadły, złote chłopaki !!! Szkoda tylko, że teraz przez kilka dni w mediach pogadają o nich, a później znowu tylko o piłkarzach, którzy do pięt naszym siatkarzom nie sięgają, ale cóż ... prawdziwy kibic i tak o nich nie zapomni :)) Raz jeszcze dziękujemy za piękne Mistrzostwa i emocje :))

***

A teraz z innej beczki, jakiś czas temu zaczęłam metamorfozę mojego przedpokoju i trwa ona do dnia dzisiejszego ... U mnie niestety wszystko w pracach remontowych trwa długo, bo wszystko musi nabrać mocy urzędowej u mojego męża ;)) Efekt końcowy mam nadzieję, że wciągu miesiąca już będzie, zostały już drobiazgi do wykończenia ale jak dobrze wiecie, wykończeniówka najwięcej kosztuje ;)

Ostatnio postawiłam na ,,naturę'' i w weekend na moim przedpokoju pojawił się wieszak ze starej deski. Wystarczyła szlifierka i kilka haczyków i powstało takie oto coś ...







 A z tym stawianiem na naturę to tak mnie jakoś dopadło ostatnio by i chleb upiec na zakwasie i żur mam w planach z własnego zakwasu na żur i jeszcze kiełki zaczęłam hodować, a żeby było zabawniej to w tym obcowaniu z naturą meszki stwierdziły, że będą pasowały u mnie w mieszkaniu i teraz z nimi walczę, a za oknem kuchennym zamieszkał duży pająk, którego nie mogę się pozbyć, bo najmłodsze dziecię bardzo go polubiło i teraz obserwujemy jak poluje na muchy. Mam tylko nadzieję, że jak przyjdą mrozy to pająk o imieniu  ,,Pająk'' nie postanowi wprowadzić się do mnie do domu ;)








 I to dziś na tyle, pomimo, że pogoda nie nastraja optymistycznie, życzę Wam miłego dnia :)


wtorek, 16 września 2014

131. Nowy rok, nowe postanowienia ;)

Odkąd zaczęła się szkoła, mój nowy rok nie zaczyna się 01 stycznia, a właśnie z dniem rozpoczęcia roku szkolnego. Zauważyłam nawet, że postanowienia, które sobie wtedy robię jakoś tak dłużej są realizowane, jedyny malutki problem to że doba za krótka ale jak ktoś chce bardzo coś zrobić to i to nie jest problemem. Postanowiłam jeszcze więcej czytać i teraz chodzę z książką wszędzie i czytam w każdym wolnym momencie, po raz kolejny  (może tym razem się uda) powtórzyć sobie angielski przy okazji odrabiania lekcji z synem, poranna jazda na rowerze dopóki jest pogoda też jest narazie realizowana i to też za namową syna, który wychodząc o 7 rano z basenu po przepłynięciu 4 km nawet nie wygląda na zmęczonego więc, chciał nie chciał nie mogę powiedzieć, że sił mi brak na przejechanie 3 km rowerem ;)

Za oknem piękna jesień i może dlatego więcej energii w człowieku :) Po sobotnim grabieniu liści na działce w niedzielny poranek patrząc na trawnik stwierdziłam, że sensu to nie ma i spoglądając na potężny dąb pełen liści postanowiłam poczekać, aż ołysieje całkowicie :) Nazbierałam tylko żołędzi i kasztanów i korzystałam w weekend z uroków jesieni.


Na moim balkonie też już jesień, letnie dekoracje zastąpiłam jesiennymi. Wrzosy, które można teraz kupić w każdym markecie, kilka żołędzi, szyszki, kasztany, które każdemu kojarzą się z jesienią. Wystarczy ułożyć to wszystko w koszyczkach, łubiankach lub nawet luzem poukładać. Chryzantemki, jeszcze kilka lat temu nieodłącznie związane były tylko z cmentarzami, a teraz coraz częściej stają się piękną ozdobą ogrodów i balkonów dlatego i ja się skusiłam na ich nabycie. Zdecydowałam się na kolor żółty bo słoneczka jesienią mniej ;)))

Tak więc  każdy może mieć swoją własną, piękną jesień i nadal korzystać z ostatnich ciepłych dni w sympatycznej atmosferze czego Wam życzę :)))