środa, 15 maja 2013

65. Domowy zakątek

Żyję i miewam się świetnie :)
Dziękuję Wam za miłe komentarze i witam nowe obserwatorki :)

Troszkę mnie nie było, walczyłam w tym czasie z balkonem by nabrał przyjaznego wyglądu, przygotowania do Komunii która jest w niedzielę oraz Chrztu który mamy w sobotę też zajmują troszkę czasu, a do tego szykowałam zawieszki które będą podziękowaniem dla gości na wyżej wymienionych uroczystościach.



Zawieszki jeszcze czekają na drucik i będą gotowe do zapakowania :)

 ***
 A teraz mój mały, domowy zakątek, jeszcze nie wykończony, ale jest. W planie mam jeszcze więcej kwiatów i pozbycie się tych patyczków, ale to jeszcze z 2 tygodnie do zmian więc chwalę się tym co mam ;)))

Kwiatki, które nie mam pojęcia jak się nazywają ;)


Moje pierwsze pelargonie


I w tle moja ukochana lawenda i świeczka na komary, myślałam, że po takiej zimie ich będzie mniej .... ależ się myliłam ;)


A tu z lampeczkami, które pięknie wyglądają wieczorem



i z tymiankiem, pięknie pachnie :)




z dzisiejszym nabytkiem ze sklepu ze starociami, dzwoneczki

 

i kawałek karmnika, codziennie odwiedzają nas wróbelki i kawki, ale wpada też w odwiedziny szkodnik sójka




 i moje zioła, które nie rosną ale fajnie wyglądają, tabliczki ozdobiłam transferem i nawet jak nic nie wyrośnie to mi się podoba ;)))))


i paleta, którą malowałam jeszcze wczoraj wieczorem z latarką ;)


parasol, nie wiem po co, ale kolorystycznie mi pasował ;)


A tu mój Mini sprawdza czy działają  lampeczki


 Warto było upychać paletę do samochodu ;)))




A na piątek szykuję dla Was niespodziankę, troszkę związaną z moją malutką uroczystością, która w tym roku jest w cieniu wielkich uroczystości moich skarbów dlatego po świętuję z Wami na blogu :)))
 Jeśli wytrwałyście do końca to bardzo dziękuję:  Do piątkowego wpisu :)


czwartek, 9 maja 2013

64. Nie szlifuj, takie też można spalić ;)

Usiadłam, wreszcie ... biegam jak nakręcona, ciągle coś robię i ciągle wiele mam do zrobienia, chyba za dużo zaplanowałam ;) Jak zwykle ... Już 3 dzień walczę z balkonem i jeszcze trochę powalczę, miałam malować paletę, ale okazało się, że mój M. zostawił szlifierkę na działce, rolety na balkonie też by już wisiały gdyby nie to, że wiertła też są już na działce ;) Teraz boję się, że wszystko będzie musiało nabrać mocy urzędowej i lato się skończy ;)))

Po ostatniej wizycie na działce przywiozłam do domu kilkanaście pociętych, przeznaczonych do spalenia w kominku listewek, każda inna, różne kształty, ale zaświtało mi, że można by je wykorzystać. Już na działce wyrównałam boki papierem ściernym, szwagier nie wiedząc, że   zabrać i widząc mnie z papierem powiedział: ,,Magda, nie szlifuj ich, takie też można spalić'' ;)) Wioząc je do domu nie miałam pojęcia co z nimi zrobię. Powstała na razie jedna tabliczka, będzie miała jeszcze drucik do zawieszenia ale potrzebne mi wiertełko, które ,,zamieszkało'' na działce :)

Oto ona ;)


w towarzystwie puszek, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia :)





Spokojnej nocy życzę i zmykam jeszcze na Wasze blogi :) Pa